Rekordowe pod względem frekwencji szafiarskie spotkanie odbyło się 21 marca w Krakowie. W samo południe szafiarska reprezentacja ruszyła spod Adasia na Rynku do Dyni na ul. Krupniczej. Tym razem nie było to wyłącznie babskie spotkanie- rzec można, że na początku oprócz szafiarek było jeszcze czterech niepancernych i...pies ( tak,
Robaczek przyjechała do Krakowa razem z mężem i Tośką ),
Blu i
Morven przyjechały w towarzystwie panów fotografów , których szybko pochłonęła rozmowa o aparatach, obiektywach i innych mniej szafiarskich gadżetach, a nas oczarował duuużo młodszy mężczyzna, synek
Magii, który podbijał damskie serca jak na rasowego wyjadacza przystało- łapiąc nas na samochód, czekoladowe ciacho i czapkę z daszkiem. Piękną pogodę zapewniła nam
Karolina, bardzo skutecznie topiąc dzień wcześniej Marzannę. Desery, drinki, kawy i tym podobne sprawy zapewniłyśmy sobie same, doprowadzając kelnerki do oczopląsu i białej gorączki... Ech, dużo by opowiadać. Kto nie był, nie wie co stracił, a tym, którzy byli/ były dziękuję za fantastycznie spędzony czas i utwierdzenie mnie w przekonaniu, że osoby znane z sieci w rzeczywistości są również fajne i to tak, że spotkanie zleciało błyskawicznie i wydało mi się krótkie, jak moja uparcie podjeżdżająca do góry sukienka.
PS. Tym postem biję też swój prywatny rekord- niespotykaną na moim blogu ilością zdjęć i ... ich autorów.
żakiet-szyty na zamówienie
sukienka, kozaki- vintage
torba-:)
fot. Arim

fot. Kamil Pohl